Archiwum autora: Tomasz

O Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką. Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Gorgany – Sywula i Rafajłowa

Gorgany

Uchodzące do niedawna za najdziksze góry Europy, potężne i odgrodzone od świata wierchy, położone w obszarach dzisiejszej Ukrainy, były zapomnianymi na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, jednak od pewnego czasu przeżywają renesans popularności i pożądania. Odkrywane i zdobywane w minionych wiekach przez uznanych podróżników, którzy przecierali tu pierwsze ścieżki, dziś są wyznakowane i opisane, a mimo to wciąż trudne dla orientacji, odgrodzone i niedostępne jak dawniej. Bywał tu Stanisław Vincenz, Henryk Gąsiorowski oraz Vincenty Pol. Wielka Wojna naznaczyła tu swe piętno – góry ujawniają dziś jej ślady oraz pamiątki w głębokich dolinach, na przełęczach oraz surowych grzbietach górskich, w postaci stanowisk ogniowych, transzei, schronów bojowych, a czasem i elementów amunicji. W przeszłości biegła między innymi przez Gorgany dawna granica polsko – czechosłowacka – maszerując grzbietem odnaleźć możemy granitowe słupki graniczne, z nierzadko widocznymi wciąż wyrytymi symbolami obydwu państw oraz numerów. Te przedziwne i ekscytujące góry, charakteryzujące się sporymi odległościami, pięknymi lasami, oraz potężnymi rumowiskami skalnymi zwanymi grechotem bądź gorganem, to właśnie słynne Gorgany – góry nie dla każdego, góry potężne w swej inności, wchodzące w skład Beskidów Lesistych, mimo i tu występujących płatów połonin, na których naród huculski wciąż kultywuje tradycyjne pasterstwo – już nie na tak potężną skalę jak dawniej, ale wciąż natknąć możemy się na pasterskie staje, szałasy, stada krów, oraz owiec. Wszechobecne, tak jak i w innych częściach ukraińskich Karpat są gruzawiki – potężne samochody służące do pracy w lesie, przewozu ludzi oraz sprzętu. W tradycyjnych wsiach huculskich odkryć możemy pamiątki nawiązujące do obecności w tych  stronach II Brygady Legionów Polskich, po której, prócz wspomnianych transzei oraz stanowisk ogniowych odnaleźć możemy niewielkie cmentarzyki, pomniki oraz krzyże. Kolejna wojna światowa, zabrała inne wspaniałe elementy wtopione w krajobrazy górskie Karpat Wschodnich, czyli dawne, drewniane schroniska górskie stawiane między innymi przez PTT i inne stowarzyszenia. Dawnych schronisk nie ma już wcale, za to pozostały po nich w niektórych miejscach ruiny świadczące iż polska turystyka II Rzeczypospolitej w czasach międzywojennych rozwijała się nadzwyczaj dobrze mimo tak krótkiego okresu niepodległej wówczas Polski. Dziś zapraszam w Gorgany, do Rafajłowej, zwanej obecnie Bystrzycą, oraz na szlak który poprowadzi mnie na najwyższy szczyt Gorganów, czyli na Wielką Sywulę, tak bardzo odległą od siedzib ludzkich, pożądaną i jakże widokową. Czytaj dalej

Share Button

Beskidzki świat drewnianych cerkwi cz. III

Żelazne krzyże wschodniej orientacji wieńczące cebulaste banie skrytych w dolinach górskich, mistycznych świątyń budowanych z drewna, są charakterystycznym i symbolicznym elementem karpackiego krajobrazu. Szczególnie w Beskidzie Niskim do dziś jawią się one, jako niepowtarzalna materia na stałe od wieków wkomponowana w łemkowski świat odrodzony dziś w pewnym stopniu na nowo. Tajemnicza kraina musi zawierać w sobie duchową treść – obraz cerkwi jest tu przesłaniem … Przestrzeń inna, niezwykła – kto pokocha cerkiew, poczuje Beskid jako najwyższy poziom mistyki – tajemniczej atmosfery w obszarach potężnego terenu w niewielkim dziś stopniu zagospodarowanego.  Przez wieki dzisiejszy pusty świat stanowił przez swą zwartą łańcuchową zabudowę etnograficzny monolit rozerwany przez propagandową propozycję  przenosin na wschód, a następnie już pod przymusem masowych wysiedleń na tereny ziem odzyskanych. Cerkiew – instytucja, mimo przeszkód przetrwała, również jako zabytek zdobyła sympatię, oraz uzyskała wsparcie. Bez względu na politykę, przeszłość, historię oraz skrajne działania człowieka, stanowi dziś spuściznę – bezcenne zabytki ukryte pośród wzgórz, w dolinach które również i dziś zapomniane rozwijają się w swym beskidzkim tempie na nowo. Sama cerkiew, nieważne czy jako obiekt przemianowany już na rzymski, czy też wciąż bizantyjski, imponuje swą piękną obecnością dla jednych jako kult, dla wielu jako ciekawostka. Czytaj dalej

Share Button

Ciekawostki Zakarpacia

Zakarpacie jest tajemnicze, nieczęsto odwiedzane przez turystów i niewiele też w starych księgach opisane. Tutaj świat za grzbietem wododziałowym, po jego południowej stronie, jest dla polskiego podróżnika absolutnie zagadkowym i w sensie dotychczasowych karpackich wyobrażeń zupełnie nieznanym. Kraina wielu narodów, barwna mozaika, skupiająca Węgrów, Ukraińców, Żydów i Słowaków. Przez wieki, jako część składowa Królestwa Węgier, następnie Austro Węgier oraz przez krótkie lata zajęta przez Czechosłowację, wpadła następnie w ręce ZSRR, by ostatecznie znaleźć się w ramach współczesnej Ukrainy. Ziemia więc naznaczona i ukształtowana przez narody które i dziś w różnym tu stopniu zamieszkują. Niewiele wiem o tym historycznym regionie. Polska literatura turystyczna dość skąpo obeszła się z tutejszymi obszarami, zarówno pod względem historii, geografii jak i etnografii. Obszar ściśle otoczony przez Słowację Węgry, Polskę oraz Rumunię, od północy ograniczony jest od reszty kraju potężnym wałem głównego grzbietu Karpat, w którym oczywiście liczne przełęcze dają możliwość komunikacji między regionami. Opisałem w przeszłości fragmenty wszystkich podstawowych pasm górskich leżących w ramach Zakarpacia – przedstawiałem więc połoniny : Równą , Borżawę , Krasną oraz Świdowiec, a także Czarnohorę Zachodnią, ale dotychczas nie ujawniałem tego, co kryją zakarpackie doliny, jak wyglądają tutejsze wsie, drewniane cerkwie, drogi,miasteczka oraz górskie rzeki, potoki czy też przełęcze. Uchylę teraz rąbka tajemnicy i zabiorę Was w wirtualny świat zakarpackich zakątków położonych u podnóża tamtejszych Karpat, które na blogu w przeszłości widzieliście bądź macie możliwość wciąż zobaczyć. Dziś będą spojrzenia na Karpaty z perspektywy dolin oraz przełęczy, fascynacje dawnym budownictwem, oraz ulotne chwile z życia mieszkańców. Czytaj dalej

Share Button

Przewodnik na powiat przemyski – oferta

Zapraszam do magicznych wędrówek jako przewodnik terenowy po powiecie przemyskim – ku przygodzie!

Czytaj dalej

Share Button

Połoninki Rybotyckie oraz Grzbiet Leszczyński

Kolejny już raz spotykamy się w wirtualnym świecie Pogórza Przemyskiego, kolejny też raz pokazać pragnę miejsca, które napawają mnie natchnieniem i wielką chęcią poznania tego, o czym tylko w nielicznych książkach przeczytać możemy. Drążę temat Pogórza, chcąc przedstawić to miejsce w taki sposób, aby mogło stać się nie tylko prawdziwym obrazem, ale również magicznym i żywym wspomnieniem. Dlaczego je tak chwalę, i czym może zaskoczyć nas obszar tak mało znany? To świat odległy w skali kraju, nieodwiedzany i podziwiany dotychczas jedynie przez zorientowanych szerzej krajoznawców, niepospolitych turystów oraz koneserów pamiętających powojenne, dzikie i nieodgadnione Bieszczady. Pisałem wielokrotnie o najciekawszym paśmie należącym do Pogórzy jako o miejscu będącym synonimem Beskidu Niskiego, posiadającym równie ciekawe, zapomniane doliny, dzikie, górskie strumienie, przydrożne krzyże, kapliczki oraz zapomniane cmentarze. Mógłbym również porównać zdziczałe wtórnie obszary, położone na południe od Przemyśla ku granicy państwowej jako miejsca oddające klimat dawnych Bieszczadów, jednak tutejsze wysokości bezwzględne nijak się mają do połoninnego pasma znanego obecnie niemal każdemu turyście. Mimo to, jest i tu pewien fenomen, nie tak spektakularny jak wspomniane połoniny oraz hale występujące w Gorcach oraz w Beskidzie Sądeckim. Mamy na Pogórzu, zwane początkowo dość potocznie, jednak obecnie już i na mapach oraz w nielicznych artykułach naznaczone osobliwe „połoninki”, których pewne fragmenty ukazywałem w przeszłości. Chcąc jednak kontynuować temat jednego z Pogórzy Karpackich, pokazać pragnę dziś Połoninki Rybotyckie oraz Grzbiet Leszczyński, których widokowe i rozległe, step przypominające łąki przedstawiają krajobrazy w zasięgu polskich jak i ukraińskich Gór Sanocko Turczańskich a czasem nawet Bieszczadów. Kolejny raz zapraszam aby przekonać czytelników – turystów, do planowania i realizacji podróży w dziki kres Polski południowo wschodniej, by chociaż raz ominąć słynne Bieszczady, zatrzymać się w Przemyślu i następnie z mapą i kompasem w ręku zobaczyć, zrozumieć a następnie pokochać fenomen najpiękniejszego z Pogórzy. Zapraszam do przejrzenia. Czytaj dalej

Share Button

Przez Beskid Niski – kilka wybranych ciekawostek

Południe Polski – kraina rozległych wzgórz skrywających w sobie, legendy, tajemnice oraz potężną historię od lat badaną przez miłośników Karpat, eksploratorów oraz ludzi obcujących ze światem, który dla wielu odszedł w zapomnienie … To Beskid Niski – najniższe i jednocześnie najbardziej rozciągnięte pasmo, wciśnięte między Bieszczady oraz Beskid Sądecki, otoczone aurą istniejących od lat niejasności. To góry romantyczne, mniej znane od sąsiednich Bieszczadów, w ostatnich latach podlegające jednak wzrastającemu zainteresowaniu. Świat Beskidu Niskiego zgromadził najcenniejszą materię w dolinach, bo grzbiety górskie w ogromnej mierze zalesione, wydawać się mogą mniej interesujące dla oka turysty zakochanego w bieszczadzkich, widokowych połoninach oraz w surowych tatrzańskich  wysokościach. Jednak i w Beskidzie zakochać może się każdy, nawet ten który ignoruje mniejsze wysokości mówiąc, że to  pagórki mało atrakcyjne i monotonne. Fenomen leży gdzie indziej – we wspomnianych dolinach. Ten kto raz doceni historię zawartą w dolinie, wejdzie w końcu ku wyższym partiom by spróbować również i tam odnaleźć pamiątki  z przeszłości, a jest ich sporo. Także bezdroża, szutrowe drogi, ścieżki poza szlakiem, piękne, bukowe lasy, oraz drewniane arcydzieła, czyli cerkwie wkomponowane w przyjazny dla oka krajobraz. Stoją tu do dziś stare, łemkowskie chyże, przerabiane zazwyczaj i odnawiane na użytek współczesnych, krzyże, kapliczki oraz cmentarze. Beskid Niski jednak zmienia się, powstają turystyczne szlaki, budowane są nowe drogi, odwiedza Beskid również nowa fala turystów … i zachwyca się. Czytaj dalej

Share Button

Puste Bieszczady

Bieszczady

W PRL – u najdziksze oprócz Beskidu Niskiego pasmo w Polsce, odcięte od cywilizacji i w wielu obszarach zamknięte wręcz fizycznie dla świata turystyki, czego przykładem jest bieszczadzki worek. Do dziś uchodzi on za symbol bezludnych przestrzeni w tych ukochanych i wciąż pamiętnych dla wielu, cichych górach. Świata współczesnych Bieszczadów niestety nie można już porównać do tego z okresu pierwszych, powojennych dziesięcioleci – Bieszczady stały się najpierw modne, następnie komercyjne, a dziś są po prosu przepełnione i sytuacja owa zabija to, co w tych górach najpiękniejsze. Bieszczadzki romantyzm uleciał gdzieś i rozpuścił się nieodwracalnie – nawet jesienią piękna pogoda jest już tylko magnesem dla potężnej fali turystów pragnących zobaczyć z wysokości cudowne kolory bieszczadzkiej puszczy, usłyszeć ryk jeleni, odwiedzić magiczne Jeziorka Duszatyńskie, czy też odetchnąć górskim powietrzem. Odludne miejsca jak wspomniany bieszczadzki worek, pomału przyciągają coraz większe rzesze zainteresowanych tematem doliny górnego Sanu oraz umownym jego źródłem. Kińczyk Bukowski oraz Opołonek wciąż znajdują się jeszcze poza zasięgiem, enigmatyczną pozostaje fascynująca Hyrlata jak i Wysoki Dział, a także zalesione niemal w całości Pasmo Graniczne. Mimo wciąż wzrastającej frekwencji turystów, Bieszczady mogą posiadać zachwycający i niespotykany nigdzie indziej urok, należałoby jednak zatrzymać się tu późną listopadową porą bądź wręcz zimą. Góry te potrafią być puste, z pewnością też pozostają piękne nawet gdy opadną liście a przy odrobinie szczęścia? Zobaczyć możemy wiele – myślę że naprawdę więcej niż w pogodne upalne dni. Zimą trzeba jednak uważać, Bieszczady wbrew pozorom potrafią być groźne – potrafią zabić … Czytaj dalej

Share Button

IV rocznica powstania bloga Karpacki las

Cztery lata temu, pod koniec października powstał blog, który nazwałem Karpacki las. Miał on z założenia przedstawić czytelnikom obraz Karpat z różnej perspektywy – zarówno tej czysto górskiej ( zdobywanie szczytów, uwiecznianie pięknych miejsc w fotografii ) jak i bardziej osobistej ( moje przemyślenia, odczucia ).

Miło mi przekazać informację wszystkim miłośnikom Karpat, iż właśnie mija IV już rocznica powstania bloga Karpacki las, którego jestem autorem. Blog, który z założenia miał przedstawiać Karpaty szeroko pojęte, spełnia swoją rolę od początków swego istnienia. Karpaty opisywane przeze mnie ukazują nie tylko piękno tego jedynego w swoim rodzaju łańcucha górskiego, ale przedstawiają również całą otoczkę z nimi związaną, czyli historie wojenne, życie mieszkańców, pozostałości odnajdywane w terenie, dzieła sztuki ludowej, samotne jak i grupowe wyprawy górskie, oraz opisy miejsc mniej znanych, jednak nadzwyczaj ciekawych. Mimo że cztery lata działalności to prawdę mówiąc krótki okres, jednak dla mnie wystarczająco intensywny – mam pełne ręce roboty związanej z działalnością blogową i blisko związaną z górami mego życia. Ostatni rok mimo to był nieco mniej owocny aniżeli lata poprzednie. Złożyło się na to wiele czynników, przeważnie niezależnych ode mnie – ochota i pasja z jaką traktowałem wcześniej podejście do wykonywanej przeze mnie pracy na blogu nie zmniejszyła się, jednak w pewnym momencie nie było rady – musiałem wyhamować i zrobić kilka krótszych, czasem dłuższych przerw ze względu na szereg sytuacji życiowych, które nie mogły iść w parze z prywatną pasją. Wycieczki, wyprawy, podróże – są to aspekty podstawowe, mające zapewnić dokumentowanie zrealizowanych planów. Ich koszty bywają nieraz spore – pokrywam je z własnej kieszeni. Wydaję również kwoty związane z zakupem sprzętu, obuwia, ubrań oraz jedzenia. Czasem suma wynosi więcej niż przeciętny koszt utrzymania rodziny. W tym roku straciłem aparat fotograficzny, uszkodziłem dwukrotnie auto, oraz przeszedłem długotrwałą kontuzję nogi, niepozwalającą w żadnym stopniu na jakiekolwiek wędrówki. Na szczęście komputer jeszcze jakoś dycha i w wolnej chwilach, których nie posiadam wiele ze względu na pracę zawodową – nie blogową, mogłem jeszcze coś dla Was czytelnicy napisać. Mimo wielu przeciwności, oraz ograniczonych możliwości czasowych, udało mi się być trzykrotnie w ukraińskich Karpatach, dokonałem kilku wycieczek objazdowych, po raz enty przedreptałem Pogórze Przemyskie, oraz zaliczyłem kilka ciekawych wędrówek w Beskidzie Niskim oraz Beskidzie Sądeckim. Nie udało mi się natomiast w tym roku odwiedzić ukochanej Rumunii, a było już tak blisko … Największym sukcesem w moim jak i czytelników mniemaniu, był prawdopodobnie najdłuższy w historii bloga artykuł dotyczący dawnych schronisk polskich w ukraińskich Karpatach. Po owych schroniskach nie ma dziś już wielu śladów, ale artykuł wywołał spore poruszenie i stał się obok kilku wcześniejszych, notowanych wysoko w latach poprzednich, jednym z liderów w rankingu najpopularniejszych. Dodatkowym tego sukcesem jest to że jest to stosunkowo młody wpis a mimo to przerósł w krótkim czasie liczbą kliknięć wiele starszych artykułów napisanych często dwa, lub trzy lata wcześniej. Kolejnym mocnym akcentem potwierdziłem na blogu zainteresowanie Pogórzem Przemyskim oraz Górami Sanocko Turczańskimi, przedstawiając artykuł pod enigmatycznym tytułem „Państwo Arłamowskie”. Wpis ten opierał się na połączeniu dokumentacji z wielu wędrówek bezdrożami Pogórza Przemyskiego które scaliłem w jeden monolit. Artykuł ten w mojej prywatnej opinii, należy do najważniejszych w historii bloga, gdyż przedstawia miejsca powszechnie mniej znane za to bliskie memu sercu i warte odwiedzenia. Jestem bardzo zadowolony z faktu iż udało się w ciągu ostatniego roku stworzyć kilka artykułów związanych z Karpatami Wschodnimi w ramach Ukrainy. Dotychczas systematyczność opisów owych obszarów była na dobrym poziomie, tak i w tym roku mimo wielu przeciwności losu udało się utrzymać tę intensywność. Wróciłem również na chwilę w Beskid Niski by przyjrzeć się wszystkim przydrożnym krzyżom na wytyczonym sobie obszarze, co też udało mi się zrobić a następnie opisać. Niestety Beskidu Niskiego w ostatnim roku było mało – wiele mniej niż w latach poprzednich i mam nadzieję że uda się to wkrótce znów zmienić. Założenia na przyszłość ? Nie mam takich, a dlaczego? Ponieważ rok temu gdy planowałem kolejne marszruty, okazało się, że zrealizowałem ich naprawdę niewiele, pojawiły się natomiast możliwości pracy w zupełnie innych obszarach, które brałem w myślach pod uwagę w odleglejszej przyszłości. Mam zatem tylko i wyłącznie nadzieję iż wyprawy odbywać się po prostu będą, lecz ich tor pozostawiam szczęściu bądź też spontaniczności. Marzenia posiadam jednak spore, mimo to najważniejszą rolę grać będzie posiadany przez mnie czas lub po prostu jego brak. Ogromne znaczenie ma również oddźwięk ze strony Was – czytelników. Jest mi niezmiernie miło z powodu zainteresowania, licznych uwag, komentarzy, oraz listów jakie dostaję. Rozwój bloga w dużej mierze zależeć będzie od Was, wszelkich propozycji, sugestii oraz popularyzacji tematu w mediach społecznościowych. Czytaj dalej

Share Button

W Zakopanem i na Podhalu – trochę zabytków oraz pięknych plenerów

Podhale – zielona kraina zawarta pomiędzy północnymi stokami Tatr a Gorcami jest niczym niecka pośród otaczających ją gór. Widokowe wzgórza, odkryte tereny i bajkowe jezioro wciśnięte między Czorsztyn oraz Niedzicę, zachwycają, dodają uroku oraz zastanawiają swą ciekawą historią o dawnym Spiszu, ale to dziś już odległe czasy. Obecnie istnieją tu wciąż dawne strażnice, w postaci zamku bądź ich ruin, po jednej jak i po drugiej stronie szerokiej tafli wody. Przykuwają uwagę turysty nie tylko otaczającymi je fascynującymi plenerami, ale także legendami i historią zakutą w murach dawnych bastionów graniczących ze sobą krajów. Czorsztyn to dziś niewielkie osiedle położone między jeziorem a szosą łączącą Krościenko z Nowym Targiem, natomiast Niedzica, nieco większa i rozwinięta turystycznie skupia w sobie nie tylko plażę i wspaniałą zamkową architekturę, ale również liczne atrakcje turystyczne stworzone na potrzeby młodszych turystów. Nocleg w Czorsztynie może sprawić wielką przyjemność, gdyż mimo bliskości Zakopanego i Tatr oraz Szczawnicy i Pienin, jest ostoją spokoju i enklawą odludzia turystycznego. Niedzica ma charakter z pewnością bardziej komercyjny, ale i tutaj turysta nie zderzy się z inwazją urlopowiczów którą zaobserwować możemy w słynnych kurortach , czyli we wspomnianym Zakopanem, Szczawnicy, czy też w mniejszej ale natężonej tłumem Białce Tatrzańskiej, Bukowinie, oraz Krościenku. Wycieczka objazdowa drogami Podhala to czyta przyjemność. Jeśli nie masz czasu bądź z innych względów nie możesz wybrać się w najwyższe partie Tatr położonych na południe od Podhala, możesz podziwiać je przemierzając niemal każdą trasę samochodową w obrębie podhalańskich obszarów. Z niemowlęciem osobiście w wysokie góry nie wchodzę – tłum, nieodpowiedzialność turystów, czy też zdrowy rozsądek, nie pozwalają mi wspinać się z maleństwem po skałach, łańcuchach i kamienistych, wąskich i stromych ścieżkach. Wolę  z rodziną przyjrzeć się magicznemu podhalańskiemu światu z pozycji bezpiecznej, zapewniając wszystkim komfort a jednocześnie niepowtarzalne atrakcje, nie komercyjne, jednak z pewnością posiadające walory krajoznawcze, których na kolorowych prospektach zazwyczaj brak. Dla mnie nie Giewont, nie Kasprowy Wierch , Gubałówka, czy też Krupówki – chodzimy własnymi ścieżkami, jeździmy w różne zakątki, dbając by również nasze najmłodsze pociechy nie czuły się zawiedzione z braku zwykłych atrakcji, takich  jak plaża , woda, park linowy czy też plac zabaw. Po południu myślimy też o sobie – sadowiąc dzieci na siedzonkach w samochodzie, ruszamy w teren. Odnajdujemy piękne plenery, zabytkowe i ciekawe kościoły, cmentarze, kapliczki oraz chaty. Żyjemy górskim światem nie tylko w sensie podziwiania widoków z odkrytych partii gór, ale również zachwycamy się żywym światem tutejszych ludzi – tym co stworzyli przez wieki. Patrzymy jak żyją – zachwycamy się ich historią, kulturą oraz sposobem na życie.  Interesujące jest to, co po sobie zostawili, co pielęgnują i pozostawiają potomnym. Nie interesuje nas komercyjna część Zakopanego, ani kolejki, chińskie pamiątki czy też knajpiane jedzenie, które mimo że zazwyczaj w klimatycznej wizualnie oprawie, nie zawsze odpowiadają najwyższym standardom. Nie, nie szkoda nam w sensie skąpego oszczędzania. Wolimy wydać pieniądze na lepszy aparat, mapy, literaturę górską, czy też produkty pochodzące od gospodarza u którego śpimy, stołujemy się i rozmawiamy o tym co było, jest i będzie. Nie ma tu już turystyki romantycznej, z lat 60 – 90, jednak możemy się do niej zbliżyć poniekąd, zachowując etos prawdziwego turysty. Czytaj dalej

Share Button

Beskid Sądecki i Gorce – życie na wysokościach

Piękno Beskidu Sądeckiego oraz Gorców jest niepodważalne. Dwa pasma górskie, położone w Karpatach Zachodnich, sąsiadujące ze sobą i zarazem oddzielone od siebie doliną dzikiego Dunajca od lat fascynowały mnie i przyciągały swą magią. W Beskidzie Sądeckim bywałem w przeszłości częściej niż w jakichkolwiek innych grupach górskich, które od dawna przedstawiam na blogu a mimo to, jakby ich mniej w mych relacjach i wspomnieniach. Taki stan rzeczy objawił się tym iż w przeszłości chodząc po górach, niestety nieczęsto je dokumentowałem. Ogromna część wędrówek sprzed lat nie została zarejestrowana w mym prywatnym archiwum czego bardzo żałuję, gdyż oba pasma na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wciąż zmieniają się. Odchodzą w przeszłość przede wszystkim stare domy, szałasy oraz szutrowe drogi leśne łączące wysoko tuż powyżej ściany lasu liczne przysiółki rozlokowane na grzbietach, bądź ukryte na polanach śródleśnych. Drogi te w dużej mierze dziś wyasfaltowano. Gorce tym samym tracą swój urok, ale na szczęście nie wszędzie. Wciąż możemy wejść w miejsce położone poza szlakiem, i cieszyć się samotnością w tle pięknego krajobrazu. Czytaj dalej

Share Button