Łungul i Przełęcz Szurdyn

Najdalszym zakątkiem ukraińskich Karpat, oddalonym na południowy wschód niemalże po Czerniowce, jest pasmo zwane Górami Wyżnicko – Strażskimi. Odległy i pomijany w literaturze górskiej grzbiet, nie zdobył dotychczas uznania. Tutejsze pasma są niewysokie, przeważnie wtórnie zalesione i raczej nieczęsto przez turystów odwiedzane. Łungul (Długi Groń 1381 m) najwyższy punkt masywu który chcemy dziś zdobyć, jest położony zaledwie trzy kilometry od granicy rumuńskiej. Skutkiem tego niemożliwością jest zdobycie go od najłatwiejszej teoretycznie strony, czyli  od przygranicznej wsi Ruska. Mieszkańcy pytani tu o drogę na szczyt, odpowiadają : nie wolno, tam wyżej stoi kordon, pogranicznicy nie wpuszczą nikogo obcego. Jedyną możliwością jest podjazd w stronę oddalonej o 10 kilometrów Przełęczy Szurdyn, i marsz grzbietem w kierunku południowo – wschodnim. Czytaj dalej

Share Button

W przygranicznym jarze.

Najdalsze zakątki ukraińskich Karpat Wschodnich przemierzane od lat, stały się przyczyną wielu niesamowitych i ciekawych wspomnień. Dostępne dziś relacje barwnych autorytetów w postaciach Mieczysława Orłowicza, Henryka Gąsiorowskiego, Wincentego Pola, również Władysława Krygowskiego i innych mniej lub bardziej znanych eksploratorów skusiły i moją duszę, która zapragnęła zmierzyć się z tym mistycznym światem, pełnym tajemnic i niespodzianek. Góry Czywczyńskie jako ostatni bastion międzywojennej Polski, stanowiący dziś rubież między Ukrainą i Rumunią, nigdy nie były miejscem stworzonym dla turystyki z kilku powodów. Po pierwsze, to obszary znacznie oddalone od siedzib ludzkich, po drugie już przed Wielką Wojną brane były pod uwagę jako miejsca potencjalnie czyste od cywilizacji nadające się do ochrony w ramach przyszłego parku narodowego, a także jako naturalna granica celowo nie zamieszkała. W czasach ZSRR poruszanie się w tym dzikim pustkowiu z pewnością było surowo zabronione, dlatego właśnie ta część Karpat na długi czas pozostała zapomniana. Ongiś przeprowadzano tu badania florystyczne a bohaterem owych ekspedycji był polak Hugo Zapałowicz, błądzący tu z Hucułami w dzikich ostępach karpackich. Współczesny Zapałowiczowi Wincenty Pol, wprowadził swego czasu spore poruszenie – otóż za sprawą być może własnej fantazji, przebarwionych wspomnień, bądź celowych, bałamutnych opowieści przekazał potomnym, jakoby odnaleźć miał gdzieś w najdalszym rąbku kraju kamienne kopce, czy też słupy świadczące o miejscu, w którym następował kres ziem polskich a granicę dzielono na trzy jako rozróg. W przeszłości stykały się tu krańce Rzeczypospolitej, Siedmiogrodu, oraz Mołdawii, następnie Galicji, Węgier, i Bukowiny. F.R. (Finis Rei – Publicae) – kres Rzeczypospolitej, taki wyryty skrót miał rzekomo znajdować się na kamiennych kurhanach. Wielu szukało i być może szuka nadal, jednak rozsądek mówi że to tylko zmyślona bajka działająca na wyobraźnię. Słupów nigdy nie odnaleziono, spierano się również w którym dokładnie miejscu znajdowały się owe Rozrogi. Być może w okolicach Kreczeli, Hnitesy, Palenicy, czy też na przełęczy Fata Banului lub może nieco niżej w jarze u zbiegu początku Białego Czeremoszu, czyli Bajorówki z Menczułem, który wyznaczał wówczas przedwojenna granicę i dalej jako Perkałab a następnie Biały Czeremosz stanowił rubież między obydwoma krajami. Temat Rozrogów, drążył również major wojska polskiego Henryk Gąsiorowski, oraz legendarny pisarz Władysław Krygowski. Każdy z nich miał własne spojrzenie na mityczny obszar, niewątpliwie jednak zarówno jeden jak i drugi zachwycał się również odosobnionym terenem w dolinach oraz na dzikiej wierzchowinie będącej wspaniałym punktem widokowym na cztery strony świata czyli potencjalnym rozrogiem, „vincenzowskim pępkiem świata”. Perkałab tak samo jak i w „Płaju dziewięciu źródeł „Krygowskiego pomrukuje i dziś, jednak obecnie w towarzystwie odciętych od świata pograniczników mających swą zastawę zwaną Kałynczi, zaczerpniętą od tak zwanych Kałyniczowskich Łuchów, zaznaczonych na starych mapach jako uroczysko. Tam właśnie dziś idziemy, w kierunku potoku tworzącego Biały Czeremosz. Wypływa on aż spod stoków rumuńskiej Kreczeli, przedzierając się następnie przez grzbiet graniczny, by następnie połączyć się z Saratą i tworząc już Biały Czeremosz płynąć mógł w dół między galicyjskimi Hryniawami i bukowińskimi Jałowiczorami. Czytaj dalej

Share Button

W Górach Jałowiczorskich

Południowo wschodnie krańce ukraińskich Karpat to miejsce powszechnie nieznane, niemal niedostępne i jeszcze do niedawna w przewodnikach turystycznych nieopisywane. Zazwyczaj w świadomości funkcjonowało przekonanie iż ostatnim bastionem nawiasem mówiąc równie niedostępnym, i zdziczałym, były i są Góry Czywczyńskie, zawierające w sobie legendę rozrogów Vincentego Pola, także magiczną, pożądaną przez wielu, i tym samym wciąż tajemniczą Hnitesę. Ukrywają również barierę nie tylko fizyczną, ale i psychologiczną w postaci systiemy – stojących jeszcze zasieków na całej długości Czywczynów, wreszczcie pamiątki z czasów polskiej przedwojennej granicy, a wszystko to odgrodzone od reszty świata nieco bardziej cywilizowanymi Połoninami Hryniawskim, oraz górnym biegiem Czeremoszu. Miejsca o których wspominam, to obszary niezwykle działające na wyobraźnię, powodujące potężną chęć powrotu, niekończące się w eksplorowaniu i ekscytującym przebywaniu. Dziś znów znajdziemy się na progu tego świata, wędrować będziemy w zasięgu odbytych tu wcześniej wędrówek, lecz najpierw udamy się nieco dalej, gdzieś gdzie jeszcze nie dotarliśmy, po czym wrócimy przez lasy i połoniny, niemalże wzdłuż współczesnej granicy.  Czytaj dalej

Share Button

Połonina Krasna – zdobywamy Syhłański

 

Najwspanialsze zachody słońca winny zazwyczaj wieńczyć dni pełne przygód i fascynujących wrażeń, tym razem jednak zachód który wypełnił horyzont miedzy Gorganami a Połoniną Krasną stał się dopiero początkiem kolejnej, wschodniokarpackiej włóczęgi. Na Przełęczy Prislop oddzielającej oba wspomniane pasma, siedzimy przy ogniu grzejąc ręce – tam daleko ostatnie promienie zlewają się nad wierchami, tworząc ognistą poświatę nad odległymi Bieszczadami zamykającymi widnokrąg. Stamtąd przyjechaliśmy, od Połoniny Równej przez dolinę pod Borżawą, by końcem dnia stanąć na przełęczy nad Kołoczawą. Niesamowita cisza na odludnej przełęczy urzeka i nie zachęca do snu. Wtapiamy się w nią  obserwując bliższe i dalsze otoczenie. Zaledwie dzień minął, a my stoimy u wrót kolejnej zakarpackiej połoniny, czekając na to, co przynieść ma nam dzień jutrzejszy. Czytaj dalej

Share Button

Połonina Równa

Wiele już lat minęło od czasu, gdy po raz pierwszy ujrzałem ze szczytu Tarnicy potężny masyw górski znajdujący się po drugiej stronie granicy, tuż obok spiczastej z tamtej perspektywy góry zwanej Ostrą Horą. Olbrzymi wał, niemalże równy, górował nad okolicą, sprawiając wrażenie, jakoby miał należeć i on do Bieszczadów. W tamtych czasach nie wiedziałem nic o zwalistej masie jakby pogrążonej we śnie – ukraińskie Karpaty w latach wczesnej młodości nie były jeszcze mi znane w ogóle, marzyłem jednak wtedy by znaleźć się tam po drugiej stronie i popatrzeć w kierunku rodzimych Bieszczadów. Marzenia z biegiem lat spełniały się – odwiedzałem kolejne pasma górskie, doliny oraz przełęcze ukraińskich Karpat, jednak na Połoninę Równą zorganizowałem wyprawę niedawno … Cóż położona jest tak blisko, a mnie zawsze pchało daleko, daleko w głąb … Czytaj dalej

Share Button

„Państwo Arłamowskie”

Góry Sanocko Turczańskie. Okolice dawnego Arłamowa

Daleko na południowym wschodzie kraju, gdzie przysłowiowy koniec świata nabiera szczególnego znaczenia, znajduje się niewielki obszar położony na styku dwóch mezoregionów. Gdzieś tu przenikają się wzajemnie Pogórze Przemyskie oraz Góry Sanocko Turczańskie, w których istnieją zdziczałe na nowo doliny skrywające tajemnice z lat przedwojennych oraz z epoki socjalizmu, która całkowicie zmieniła oblicze wciąż mimo wszystko niepowtarzalnego obrazu rubieży Karpat. Choć ten łańcuch górski mimo że w tym miejscu niski i mało spektakularny, to jest nad wyraz hermetyczny, posiadający dzikie piękno, emanujący pustką, dający ciszę, oraz odosobnienie, których to nie doświadczymy już w wielu miejscach na całym łuku Karpat. Zamknięty w przeszłości dla zwykłych śmiertelników, ukryty skrawek zielonej puszczy, poprzecinanej dolinami przeważnie nieistniejących już wsi obronił się przed destrukcyjną dla przyrody górskiej cywilizacją na przestrzeni kilku ostatnich dziesięcioleci, nie posiadając jednocześnie w tym wyjątkowym miejscu żadnego statusu na miarę parku narodowego. Paradoksalnie złowrogi system przysłużył się, dzięki czemu szeroko rozumiane Bieszczady pozostały znacznie bardziej autentyczne, dzikie i niekomercyjne na tle wszystkich innych pasm górskich w naszym kraju. Dziś mimo że wiemy doskonale, iż wspomniany system, który tłamsił wolność, oraz poglądy milionów obywateli kraju, który stał się obecnie zupełnie inny, niechcący pozostawił w spadku obszar będący wymarzonym dla miłośników górskiej wolności, zielonego raju, o którym jednak niewielu wie … Czytaj dalej

Share Button

Dawne polskie schroniska w ukraińskich Karpatach

Karpaty Wschodnie w ogromnej mierze położone w granicach dzisiejszej Ukrainy, przez długie lata ostatniego półwiecza stanowiły dla turystów z Polski i nie tylko, obszar zapomniany, niemal zagadkowy, choć również dla innych w dużej mierze sentymentalny, pożądany i nostalgiczny. Beskidy Połonińskie oraz Beskidy Lesiste a także fragment Gór Marmaroskich to także i dziś miejsca pożądane, cieszące się wielkim zainteresowaniem, i przez wielu eksplorowane jakby na nowo. Po wielu dziesięcioleciach martwych turystycznie zdobyły w ostatnich latach uznanie, miłość i tęsknotę. Złote lata turystyki w Polsce międzywojennej pozostawiły po dziś dzień ślady działających tu schronisk starających się rywalizować z jakże popularnymi schroniskami w Tatrach … Również i tu na kresach w górskiej krainie Bojków oraz Hucułów turysta miał możliwość skorzystania z oferty noclegowej, posiłków, pomocy oraz porady czy też informacji. Tworząca się końcem XIX w. turystyka odpowiadająca dzisiejszemu wyobrażeniu pozostawiła po sobie ślad chyba w każdym paśmie górskim w galicyjskiej części ukraińskich Karpat. W przeszłości ten podział na pasma nie był tak zdefiniowany jak dziś. Nie mniej jednak od Przełęczy Użockej po Hnitesę schronisk górskich było niemało – fakt większość znajdowała się w najsłynniejszej i dziś Czarnohorze – dawniej mierzonej w innych rozmiarach, ważnym jednak jest to, że dziś w mało dostępnych Czywczynach, czy też w nieznanych szerzej Hryniawach schroniska górskie istniały. Obecnie dostrzegamy tam turystyczną pustynię … Czytaj dalej

Share Button

Krzyże i cmentarze na beskidzkim pustkowiu

 

Samotny krzyż pośród morza falujących wzgórz, jest potężnym świadectwem minionych, dramatycznych lat, a  nawet całych wieków tworzących historię smutnej krainy. Popatrzmy oczami wyobraźni … Pogrążamy się w zapomniane  doliny wciśnięte w niewielkie pasma górskie poprzecinane mało uczęszczanymi drogami … Były tu najazdy Tatarów, walki konfederatów barskich, rabunkowe napady prostych rozbójników, wreszcie potężne bitwy czasów obydwu wojen światowych, oraz wysiedlenia, trauma i zaistniała po dziś dzień pustka … Czytaj dalej

Share Button

Tatry i Podhale subiektywnie

dsc01832

Zasadniczo nie bywam w Tatrach od lat, trzymam się z dala od tłumów i chodzę własnymi ścieżkami. Nie potrzebna jest mi spektakularna rozrywka kupiona za cenę braku spokoju. Docieram tam, gdzie podpowiada mi wyobraźnia – czasem są to wysokie wierchy, czasem ciche puste doliny, lub pokryte lasem, falujące wzgórza, niejednokrotnie odcięte od świata … Zagubione ścieżki, tajemnice ukryte w gąszczu, dawne pamiątki i stare mapy. Tatrzańskie przestrzenie, jakkolwiek fantastyczne, niesamowite i widowiskowe nie wciągają mnie jak kokaina, pomimo iż to najwyższe pasmo w całym Łuku Karpat. Pamiętam góry południowej Rumunii, wysokie niemal jak Tatry – wspaniałe i dumne Fogarasze … Tam bywa surowo, brak jest pewnej tatrzańskiej otoczki, której nigdy nie pragnąłem przyswoić ilekroć tylko wracałem po latach  … Góry Fogaraskie przekraczające 2500 m to bezmiar, w którym można się zapomnieć – w Tatrach wracam do schroniska bez szczególnych emocji. One są jak piękna, lecz zbyt umalowana dziewczyna – na zewnątrz blask, a wewnątrz pustka … Dlatego odkrywam zazwyczaj ukryte piękno Beskidów, skromnych, lecz fascynujących. Opis mych odczuć zdawać się może negatywny, ale to tylko emocje spowodowane złym napięciem jakie wytwarza się we mnie ilekroć znajdę się między Nowym Targiem a Zakopanem – czas ucieka szybko a ja znużony drogą nie jestem pewny czy o północy stawię się wreszcie w zakopiańskim pensjonacie. Szlaki w dolinach są zatkane, mam wrażenie że brak jest jakiejkolwiek przepustowości i kontroli nad tysiącami … Tłum, pieniądz, lans i szaleństwo – czy odnajdziemy tu jeszcze coś dla siebie ? … Zadziwimy samych siebie i zrobimy to … Pójdziemy na Przysłup Miętusi zawitamy też na  Podhale, wyciśniemy z tego nieskromnego światka wszystko to co najlepsze … Może nie do końca, gdyż tego dobrego jest jednak naprawdę więcej niż będziemy wstanie zobaczyć. Czytaj dalej

Share Button

Karpacki las III rocznica

dsc_0470

Mija III rocznica mojej działalności w ramach tematycznego bloga Karpacki las.

Blog ten z założenia miał przedstawić czytelnikom obraz Karpat z różnej perspektywy – zarówno tej czysto górskiej ( zdobywanie szczytów, uwiecznianie pięknych miejsc w fotografii ) jak i bardziej osobistej ( moje przemyślenia, odczucia ). Ważnym dodatkiem przy tworzeniu artykułów, były elementy historyczne, etnograficzne i kulturowe. Góry to nie tylko zdobywanie wierzchołków, to również i przede wszystkim ludzie tam żyjący, ich kultura oraz codzienne życie. Uważam że warto pokazać to co mieszkańcy i ludzie gór zostawili, tworzą i w przyszłości przekażą. Dzisiejszy wpis będzie miał charakter retrospektywny, przypominający w skrócie to, co przez ostatnie 12 miesięcy tutaj zbudowałem. Pisząc dzisiaj te słowa, robię podsumowanie wędrówek i zakładanych przeze mnie celów mijającego dziś blogowego roku. Mogę śmiało napisać że obrany przez mnie w latach poprzednich kierunek jest prawidłowy, choć nie ustrzegłem się pewnych błędów, jak również nie zrealizowałem wielu założeń.

Czytaj dalej

Share Button