Oratyk i okolie

Pustkowia południowo wschodniej Polski naznaczone tragiczną historią czasu obydwu światowych wojen a także cierpienia setek tysięcy autochtonów siłą wysiedlonych z tętniących życiem karpackich dolin zazwyczaj przywołują na myśl dwa rozległe pasma górskie : Bieszczady oraz Beskid Niski. Oczywiście powszechność takich skojarzeń ma swoje źródło nie bez znaczenia, jednak niemal całkowicie zapomnianym jest fakt istnienia pustkowi o analogicznej historii na ziemiach będących przedłużeniem wyżej wspomnianych, jednak w zasadzie nieznanych, a już z pewnością niekomercyjnych, mało wybitnych, będących w cieniu słynnych Bieszczadów oraz odnalezionego dla turystyki Beskidu Niskiego … Piszę po raz kolejny o Górach Sanocko Turczańskich, nieodkrytych, tajemniczych i zastanawiających. Góry te wolne od masowej turystyki, nie powalają wysokością oraz ilością punktów widokowych z finalnym spektakularnym obrazem … Tutaj jest trochę inaczej – niedogodności związane z dojazdem, dzikie nieznaczone ścieżki, oraz zaniedbane, zatarte oznaczenia istniejących szlaków turystycznych mogą intrygować i tym samym przyciągać turystów świadomych, pragnących przeżyć przygodę z dala od siedzib ludzkich, także lubujących się w tematyce survivalowej zapaleńców. Również miłośnicy historii, kultury i etnografii odnajdą tu swój magiczny świat mistycznych cerkwi, drewnianych chat, oraz starych cmentarzy, przydrożnych kapliczek i samotnych krzyży. Znów odkryjemy dziś wspólnie nieznane szerzej miejsca znajdujące się tuż przy granicy z Ukrainą, na styku Bieszczadów w Górach Słonnych wpisanych w szerzej pojęte Góry Sanocko Turczańskie. Czytaj dalej

Share Button

Dwa dni przez Połoniny Hryniawskie

W głębi Zewnętrznych Karpat Wschodnich toczy swe wody Czarny Czeremosz będący jedną z najsłynniejszych rzek w całych Karpatach. Ulokowana jest ona w szczególnym miejscu, gdyż na interesującym mnie odcinku, oddziela najwyższą spośród gór Ukrainy Czarnohorę, od rozległych, przepięknych, lecz znacznie mniej znanych Połonin Hryniawskich. Właśnie one, jeszcze do niedawna hermetyczne i nie figurujące w świadomości masowych turystów, dziś intrygują jednak nadal … Są pięknym połoninnym pasmem równolegle biegnącym do grzbietu granicznego niesamowitych i dzikich Gór Czywczyńskich, które tym razem pozostawię w spokoju … Wspomniany Czarny Czeremosz towarzyszyć mi będzie po raz kolejny, biegnie bowiem wzdłuż fantastycznej, kamienistej drogi górskiej, która znów poprowadzi mnie do punktu wyjścia – tym razem do odległego, kontrolowanego przez ukraińskich pograniczników Szybenego. Czytaj dalej

Share Button

W Czarnohorze – wizyta u Marii Iliuk oraz marsz grzbietem Koszaryszcza

DSC_0221-001

Kolejne powroty w magiczną Czarnohorę fascynują mnie równie mocno jak dawniej i wciąż wywołują silny dreszcz emocji … Gdy przyjeżdżaliśmy tu w przeszłości, w nieznane sobie wtedy Karpaty Wschodnie i podziwialiśmy wysokie połoniny, oraz niesamowite doliny skrywające wsie jak z bajki, długo nie mogliśmy otrząsnąć się z potężnego uroku, jaki rzuciła na nas magiczna kraina. Góry później na długo nie były dla nas już takie same … Wtedy gdy po raz pierwszy ujrzałem Dżembronię miałem obawy : czy zdołam tu wrócić, czy ten świat nie zostanie dla mnie utracony? Dziś okazuje się że nie, i mimo że w Dżembroni bawiłem później parokrotnie, tak naprawdę teraz pisząc te słowa mogę stwierdzić że powrót okazał się wielce owocny, oraz równie fascynujący jak dawniej, gdy po raz pierwszy spojrzałem na Popa Iwana z rejonu Koszaryszcza, które ongiś ledwie naznaczyłem swą stopą. Dziś nie pójdziemy na grzbiet główny, przyjrzymy się bliżej dwóm niesamowitym osadom oraz niewielkiemu grzbietowi oddzielającemu obydwie wsie, odkryjemy również na nowo pewien dom – huculską, starą chatę, którą w przeszłości jedynie obchodziłem nie wiedząc wówczas jakie tajemnice skrywa w swym klimatycznym wnętrzu … Czytaj dalej

Share Button

Karpackie spotkania, recenzje i plany ukierunkowane na wschód …

DSC_0063

Na wstępie dzisiejszego artykułu, zamieszczam wpis Jacka Grzybały skierowany do czytelników bloga

Dokładnie 24 maja 2016 roku minęło 2 lata od zamieszczenia mojego artykułu o Bieszczadach. To był pierwszy artykuł a potem poszły następne. W sumie było tego 6 sztuk. Nasza znajomość z Tomkiem coraz bardziej się zacieśniała. Zaczęliśmy wymieniać między sobą mapy i książki o górskiej tematyce. W sumie ja napisałem 6 artykułów, wszystkie  ukazały się w „Karpackim Lesie”. Jest jeszcze jeden w brudnopisie z Beskidu Niskiego ze zdjęciem z cmentarza na Przełęczy Małastowskiej. Ten będzie w najbliższych miesiącach na blogu w zakładce  Reminiscencje Czytelników Bloga. Zaczęło mi się też marzyć aby poznać Tomasza, administratora  i  właściciela blogu Karpacki Las. Cóż było robić, była wycieczka z Kielc do Przemyśla, którą organizował  Klub Pieszy Przygoda  PTTK Kielce. Zaraz się zapisałem i w dniach 18 – 19 znalazłem się w Przemyślu. Spotkanie nastąpiło na wzgórzu o nazwie Zniesienie górującym nad Przemyślem. Tu wręczyłem Tomkowi rocznik Bieszczad, gdzie na dwudziestu stronach są moje artykuły o Bieszczadach. Są też wszystkie moje zdjęcia z kolejki bieszczadzkiej i Poczty Bieszczady. Te artykuły zostały opublikowane w roczniku Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, którego siedziba znajduje się w Ustrzykach Dolnych. Miałem małe problemy z ich publikacją, ale to że były na blogu u Tomasza i miały bardzo pozytywne recenzje internautów przeważyło na moją  korzyść. Dla mnie to wielka radość. Dostałem 3 egzemplarze autorskie – jeden z nich przekazałem Tomkowi w trakcie spotkania w Przemyślu. Jest zrobione zdjęcie z tego wręczenia. Jest także i zdjęcie wspólne z Tomkiem. Dziękuję za zaufanie Tomaszowi, że wyraził zgodę na tą publikacje w internecie, a pośrednio przyczynił się do publikacji  w roczniku Bieszczad. Jacek Grzybała Czytaj dalej

Share Button

Zapomniane wsie Bieszczadów Wschodnich

11052012219Tuż u podnóża głównego grzbietu wododziałowego Karpat, w rozległych dolinach, pośród zielonych pól, rozłożyły się liczne osady bojkowskie utrzymujące wciąż charakter dawnej karpackiej wsi. Możemy odnieść wrażenie jakoby czas tu się zatrzymał, lub postępuje w niezwykle wolnym tempie zachowując pozornie sielską atmosferę, znaną nam z obrazów malowanych przez uznanych mistrzów ukazujących wiejskie życie  – życie tradycyjne, zgodne z naturą, skromne, lecz szczęśliwe. Pośród otaczających nas współczesnych realiów, trudno nam jednak pojąć zasady funkcjonowania niewielkich społeczności zawartych jakżeby inaczej w miejscach trudno dostępnych, odgrodzonych od świata, który pędzi na co dzień z zupełnie inną prędkością. Tutaj u podnóża Bieszczadów Wschodnich życie to nie ten obrazek jak nam się pewnie wydaje. Tutaj odczuć możemy nie pogoń za pieniądzem, lecz pogoń za przetrwaniem … Czytaj dalej

Share Button

Połonina Borżawa

DSC_0183-001

Zakarpacie jest zagadkowe … To nieco „inny świat” – w świadomości nieprzystępny, albowiem zamazany jego obraz utkwił przecież w pamięci jako (kiedyś) zagranica … I rzeczywiście mijając Przełęcz Latorycką wkraczamy w nowe przestrzenie, wizualne jak i duchowe … Choć po prawej widzimy jeszcze znajomy Pikuj, którego stożkowaty kształt przykuwa uwagę od strony północno wschodniej. Za grzbietem wododziałowym wstępujemy w inną krainę, enigmatyczną, zastanawiającą … Wielce ciekawe miasto Użgorod zawiera w sobie mozaikę wielokulturową, jednak na wsiach zakarpackich jest już inaczej. Usłyszymy tu przeważnie mowę węgierską, zobaczymy budowle zupełnie innego typu i winorośl pnącą się na stokach gór. Dziś pod osłoną nocy przemieszczamy się ku Przełęczy Wołowieckiej, mijając wcześniej miasto od którego przełęcz wzięła swą nazwę. Połonina Borżawa to fascynujący grzbiet, przypominający kształtem podkowę, być może jeden z najpiękniejszych w Karpatach Wschodnich, choć położony na stosunkowo niewielkim obszarze, za to specyficzny, o głębokich, ciasnych dolinach i stromych, pokrytych lasami stokach. Grzbiet tworzy tu masywny, pokryty połoniną wał, z którego roztaczają się niepowtarzalne widoki na Gorgany oraz Bieszczady Wschodnie, wraz z Ostrą Horą oraz Połoniną Równą. Przejdziemy dziś kawał tego niewielkiego świata z zamiarem wejścia na najwyższy Stoh należący również do Korony Gór Ukrainy. Czytaj dalej

Share Button

Beskidy Brzeżne – Ciuchowy Dział i okolice

IMGP5493

Ciuchowy Dział – niewielki masyw w Karpatach Wschodnich, należący do Korony Gór Ukrainy jest jednym z mniej znanych obszarów na terenie gór mego życia. Położony w Beskidach Brzeżnych jest ich najwyższym wzniesieniem, wprawdzie widokowym, lecz z drugiej strony mało estetycznym i niespecjalnie fascynującym. Mimo to okolice wspomnianego wierzchołka są już stosunkowo dzikie, i wielce atrakcyjne dla prawdziwych turystów poszukujących nowych, nieodkrytych jeszcze przez masowych turystów obszarów, których na terenie Ukrainy z roku na rok ubywa. Dziś z Januszem zdobędziemy ten mało znany szczyt, odwiedzimy również Podhorodce, Jamielnicę oraz Urycz – niesamowite okoliczne wioski zawierające w sobie wiele intrygujących nowinek, których garstkę spróbujemy wspólnie odnaleźć … Czytaj dalej

Share Button

Na Wysokim – wzgórze na Pogórzu Przemyskim

DSC_0472

Pogórze Przemyskie to nie jest miejsce powszechnie znane i odwiedzane, nie jest również obszarem nadzwyczaj okazałym na tle całego Łuku Karpat. Pogórze – jak sama nazwa wskazuje kojarzyć się może z zaczątkiem tego co spotkać możemy dalej … W wyższych partiach Karpat jest już przecież spektakularnie, i prawdziwie górsko. Pogórza Karpackie w naszym kraju są jednak nadzwyczaj ciekawe, a najbliższe memu sercu i coraz częściej przedstawiane czytelnikom na blogu, jest bogate nie tylko kulturowo i przyrodniczo, ale także geograficznie i historycznie. Miłośnikom Karpat, a w szczególności właśnie pogórzy, nie raz pewnie utkwiły w pamięci rozważania oraz polemiki dotyczące najwyższego wzniesienia Pogórza Przemyskiego – w niedalekiej przeszłości gdy pisałem o Kopystańce, powołałem się na ostatnią aktualizację profesora Jerzego Kondradzkiego, dotyczącą podziału geograficznego Karpat. Wynika z niej iż szczytem najwyższym jest bohater dzisiejszego wpisu – Na Wysokim. Osobiście przez ostatnie lata, skłaniałem się ku wersji Jerzego Kondradzkiego, jako największego autorytetu. Cóż skoro w 2017 roku odbyła się Konferencja „Europa Karpat”, podczas której uściślono granicę pomiędzy Karpatami Wschodnimi i Zachodnimi. Wiadomym jest, że w Polsce w skład Karpat Wschodnich zaliczamy Bieszczady oraz Góry Sanocko – Turczańskie, które graniczą z Pogórzem Przemyskim. Opisana więc została granica dzieląca obydwa mezoregiony, oraz załączona mapka. Wynika więc że wierzchołkiem najwyższym, w granicach Pogórza Przemyskiego pozostaje Suchy Obycz. Myślę, iż trochę czasu znów upłynie i w końcu zostanie to zapisane oficjalnie, bądź też ponownie podważone.

Idziemy na szczyt wzgórza Na Wysokim długą i niesamowitą ścieżką, ukrywającą, jak to często ma miejsce w moich karpackich opowieściach pamiątki i tajemnice sprzed lat – pamiątki coraz bardziej już zanikające w dolinach nieistniejących wsi … Czytaj dalej

Share Button

Z krainy buka i połonin – wspomnienia Andrzeja Tabora

Z krainy...

Andrzej Stanisław Tabor oryginalny wędrowiec, podtrzymujący wciąż tradycję starej szkoły turystyki górskiej, wzorowy przykład człowieka gór, ukazuje młodszym pokoleniom czym jest etos prawdziwego turysty … Bez lansu, bez sztuczności, bez zbędnej komercji. Wiele zdjęć Andrzeja miałem przyjemność oglądać na Naszej skromnej „facebookowej” grupie – Echo Karpat. Są to w dużej mierze fotografie pochodzące sprzed 30-tu lat i tworzą dla niego niesamowity prywatny dokument, którego ledwie namiastkę mam dziś przyjemność przedstawić Wam na blogu. Zapraszam do przejrzenia.

Czytaj dalej

Share Button

Wiosenne Bieszczady – to tu, to tam …

DSC_0740

Bieszczady są inne od wszystkich gór jakie znam … i bynajmniej nie mam tu na myśli połonin których  nie spotkamy nigdzie indziej na obszarze polskich Karpat. Bieszczady to góry nieszablonowe, surowe, i jakby niedostosowane do komercyjnego prospektu. Prostota komponuje się tu z dzikim pięknem, a ogromna przestrzeń, którą chłoniemy z poszarganych wiatrem połonin zastanawia … Te zielone stoki opadają stromo ku dolinom równie pięknym co wierzchołki, z pewnością jednak bardziej intrygującym. Dziś przenosić będziemy się to w górę to w dół – zobaczymy mniej znane doliny i piękne połoniny. Wczesnowiosenne Bieszczady budzą się do życia – tłumów jeszcze nie ma, odizolujemy się więc, by w ciszy przeżywać kontakt z naturą. Czytaj dalej

Share Button