Czarnohora – pasmo Kostrzycy

Znana powszechnie miłośnikom Karpat Wschodnich, najwyższa w całych Beskidach Czarnohora, potrafi zachwycić wędrowca, któremu nie dane było nigdy dotychczas zobaczyć wysokiej połoniny. Jednak najwyższe góry ukraińskich Karpat, to nie tylko słynne pasmo sześciu dwutysięczników górujące nad rozległą i zieloną okolicą. Jednym z najpiękniejszych, choć nieco mniej znanym grzbietem w tej części Huculszczyzny jest równolegle położone do wspomnianej grani pasmo Kostrzycy. Nie tak wysokie, również znacznie krótsze, ale posiadające niepodważalną zaletę – zadziwiający, najbliższy i jednocześnie najwspanialszy widok na grań główną. Jeśli szukamy spokoju w przepełnionej turystami Czarnohorze, wstąpmy na niższy z grzbietów. Pasmo Kostrzycy ująć potrafi wszystkich tych, którym bywa już tłoczno na grzbiecie głównym. Podobnie gdy w przeszłości opisywałem współmiernie piękne i sąsiednie dla grzbietu wododziałowego Koszaryszcze, tak dziś przedstawiam równie nieodległe od niego pasmo Kostrzycy.

Przełęcz Krzywopolska jest wspaniałym punktem wyjściowym w rejon Kostrzycy. Oddzielając Czarnohorę od Beskidów Pokuckich pełni rolę zwornika ścieżek ( płaje )które oznaczone jako szlak turystyczny koloru czerwonego wybiegają w kierunku zachodnim w stronę Koszaryszcza oraz wschodnim w głąb Beskidów Pokuckich. Prowadzi tędy również popularna aczkolwiek zniszczona droga samochodowa łącząca dawne Żabie z Worochtą. Stąd już blisko ku niewielkim wzgórzom które stanowią pierwszą przeszkodę do przejścia w głąb Czarnohory. Maszerując tuż powyżej urokliwych dolinek dostrzegamy krajobraz wsi huculskiej charakteryzującej się rozległą zabudową wiejską, malowniczo wkomponowaną w górski krajobraz.  Musimy zejść w dół, w stronę ściany lasu – tam już czeka nas ścieżka pośród okazałych, starych drzew prowadząca wysoko ku połoninom tak dawno przez nas niewidzianym.

Monotonny marsz przez las trwa dość długo, nie jest jednak nadzwyczaj ciężki. Robimy częste przerwy gdyż nie spieszymy się nigdzie. Cały dzień przed nami – chcemy dostać się poza granicę lasu w chwili, gdy słońce będzie już nieco niżej, tak by móc podziwiać piękne plenery bez centralnego, południowego światła niekorzystnego dla fotografii.

Mijają godziny a my powoli, lecz nieuchronnie docieramy na grzbiet

Wschodnia strona połoniny właściwie już pozbawiona jest rozległych widoków. Młody las stanowi dziś zieloną ścianę, choć czasem jeszcze niewielkie okienka dają możliwość spojrzenia w stronę Beskidów Pokuckich z najwyższym Rotyłem. Takich luk pozostało już jednak niewiele. Mijamy je zdążając ku najwyższej w tym niewielkim  paśmie Kostrzycy.

Jakkolwiek trudno odżałować nam strony wschodniej tak patrząc w przeciwnym kierunku doznajemy całkowitego zadośćuczynienia w postaci spektakularnego widoku na grań główną Czarnohory i jej sześciu potężnych dwutysięczników. Widok z Kostrzycy zapiera dech – to jedno z najbliższych spojrzeń na najwyższe góry Ukrainy, najbardziej pożądane i namacalne. Od Petrosa w Czarnohorze Zachodniej po Pop Iwan z obniżeniem szybeńskim i dalej w stronę Czywczynów oraz ledwie widocznego Stoha. Tu również młode świerki ruszają z ekspansją, jednak minie jeszcze wiele lat zanim i po tej stronie pasmo Kostrzycy zatraci ostatnie niesamowite widoki. Stoimy w miejscu z którego niedaleko na północny zachód odbiega ścieżka będąca w przeszłości fragmentem szlaku turystycznego na najwyższą w całej Ukrainie Howerlę – tam na prawo przed nami istniało przed wojną polskie schronisko turystyczne, którego ruiny wciąż istnieją ukryte w chaszczach. Pisałem o tym w przeszłości, więc mając możliwość powrotu do starszego artykułu pt. http://karpackilas.pl/dawne-polskie-schroniska-ukrainskich-karpatach/ , można odnaleźć tam zdjęcie owego schroniska, które funkcjonowało i było opisywane w przeszłości przez Halinę Iwaszkiewiczównę na łamach magazynu „Tygodnik Kobiety” 1936 r.

Potęgę grani głównej najwyższego pasma Beskidów poczuć można szczególnie właśnie tutaj, z niższego grzbietu jakim jest Kostrzyca. Przemierzając w przeszłości grań dwutysięczników, podziwiałem masywy górskie otaczające wspaniałą Czarnohorę, jednak jej niższe odnogi oddają niezapomniane odczucia gdy widzimy tę najwyższą część tuż, tuż u naszych stóp, w zasięgu ręki. Już w przeszłości miałem namiastkę tego uczucia patrząc na bliskiego Popa Iwana z niedalekiego przecież Koszaryszcza i przysiółka Stepaniński nad Dżembronią. Tu jednak to uczucie jest znacznie silniejsze – magia i siła wysokiej połoniny nakazuje nam zatrzymać się, usiąść i chłonąć atmosferę miejsca jak za dawnych lat, gdy pierwsi pionierzy krajowej turystyki górskiej spoglądali na Turkuł, Dancerz, Howerlę i inne wierchy. Wokół nie ma nikogo, miejsce wolne od tłumów, choć turyści zaglądają tu czasem. Pójdziemy wkrótce dalej by zobaczyć więcej – gdzieś tam teatry skalne sterczą tuż za Szpyci i pną się wyżej w stronę potężnej Rebry, dalej Pop Iwan zwany Czarną Horą zamyka potężny wał górski schodzący stopniowo w dół ku Czywczynom. Chcemy więcej, zbieramy się – słońce jeszcze nie chowa się za góry, więc te ostatnie godziny rozświetlą nam połoniny przedwieczornymi refleksami wysyłającymi swe odnogi ku ciemnym i wąskim dolinom.

Najwyższa w całych ukraińskich Karpatach, oraz zawartych w nich rozległych Beskidach fascynująca Howerla na wprost. Góra na którą lubię spoglądać, i często też wyszukuję jej stojąc na wierzchołkach, czy to w Gorganach, czy na Połoninie Krasnej, Świdowcu a nawet dalej w Górach Czywczyńskich oraz Połoninach Hryniawskich. Charakterystyczny stożek jest nietrudny w rozpoznaniu i staram się uwieczniać go ilekroć tylko mam możliwość odnalezienia tej góry pośród bezmiaru połonin. Jednak stojąc w przeszłości na szczycie Howerli nie doznałem pozytywnych odczuć. Góra komercyjna, pełna tłumów  i śmieci, staje się szramą w morzu nieskazitelnych połonin … Jednak jest królową Beskidów, najwyższą w państwie które odwiedzamy. Zasługuje by ten jeden raz wejść i dopisać choćby tylko dla siebie, do korony Beskidów, Korony Gór Ukrainy, lub jeszcze inaczej – do wielkiej czwórki : czterech najwyższych szczytów Karpat w czterech  krajach posiadających największy ich procent w stosunku do całego kraju, czyli Rysy, Gerlach, Moldovean oraz właśnie Howerla. Oczywiście mówimy o Polsce, Słowacji, Rumunii oraz Ukrainie. Osobiście nie byłem nigdy na Gerlachu i być może dla satysfakcji posiadania tej karpackiej karety wybiorę się i tam któregoś dnia – w końcu to najwyższy szczyt Karpat.

Liczne płaje pośród gór, prowadzą do Bystreca – legendarnej za sprawą Stanisława Vincenza wsi. Wciąż duch vincenzowski tkwi mocno zakorzeniony w duszach polskich . Autor cyklu Na Wysokiej Połoninie zamieszkiwał przez długie lata tę ukrytą w górach wieś dopóki los nie rzucił go w odmęty licznych dramatów. Piewca Huculszczyzny rozsławił połoniny po dziś dzień i jemu w dużej mierze przypisać możemy powstały etos karpackiego wędrowca zafascynowanego magicznymi płajami choć być może często o tym nawet nie wiemy…

Tam w oddali przy sporym bajorku pasą się konie – wygląda to niesamowicie, ale nasza marszruta nie wiedzie w tamtym kierunku. Wkrótce skręcimy w lewo, po czym będziemy kierować się na południowy wschód – gdzieś tam w oddali ulokowało się Staiszcze oraz Ilczi które przed zachodem chcielibyśmy osiągnąć.

Aby dostać się ku początkowym krańcom przysiółka wsi Staiszcze musimy pokonać gęsty las o ścieżce stromej kamienistej i pokrętnej. Doskonałe światło padające na niewielkie połoninne wzgórza zniechęca do monotonnej wędrówki przez ciemny las. Może uda się przebrnąć przez knieje możliwie jak najszybciej, aby ostatnie promienie zachodzącego słońca móc złapać jeszcze spoglądając w górę ku wyższym wzgórzom. Nie wiemy co czeka nas na dole. Być może głębokie położenie pośród dolin nie zapewni nam wyjątkowych obrazów, choć z drugiej strony magiczna wieś może pokazać nam zechce to, czego nie widać za dnia – to jest spokój, ciszę i sielską atmosferę wciąż prawdziwie huculskiej wsi.

To co widzimy przed sobą po wyjściu z lasu, jest cudem a także znakiem świata dawnego. Jak przypuszczałem, pasma Kostrzycy, a tym bardziej grani głównej dostrzec stąd u podnóża nie sposób. Słońce również przygasło zniżając się już za wysokie góry, jednak cały wschód z Beskidem Pokuckim w tle jawi się nam jako jedna wielka huculska oaza, pośród pustki jaka panuje na górze. Tak wygląda świat nie przetworzony jeszcze w rozmiarach jakie znamy z życia codziennego. Tutaj wciąż dominuje tradycja wyrosła z pradawnych, ludowych korzeni. Idziemy pomału w dół, mimo że chwilami zaczyna siąpić deszcz. Pierwsze gospodarstwa mijamy z charakterystyczną dla nas ciekawością, mimo że widoki te znamy nie od dziś – otóż zawsze dostrzec można coś nowego, chaty te same jak zawsze, stare drewniane z licznymi woryniami oddzielone od sąsiadów. Przestrzeń – część huculskiej natury przejaw pragnienia wolności i sposób na własne życie. Szmat drogi przed nami licząc krótki czas jaki pozostał nam do nocy. Nie spieszymy się mimo to, gdyż nie wiemy czy kiedykolwiek jeszcze odwiedzimy te same miejsca. Jest tak wiele nowych wyzwań, planów oraz marzeń wschodnio karpackich. Tak wiele za nami, lecz ile jeszcze zakątków nie widzianych przez nas, choć spisanych przez innych przed laty … Dostrzegamy wiele spośród tego życia współczesnego, choć zarazem dawnego. Ile jednak możemy zobaczyć w wyobraźni choćby myśląc o przedwojennych czasach. Świat wtedy był inny, nawet tu na Huculszczyźnie – odchodzą w przeszłość niektóre, tradycje, nawyki, przesądy. Nie słychać już prawie nigdzie dubowych trąbit, które były tu jak sygnał – telefon. Zobaczymy po drodze, co też pozostało dla nas współczesnych z tego świata, który broni się jeszcze przed całkowitym wyparciem starego na rzecz nowoczesności.

W zamkniętych woryniami łąkach pasą się konie. Dodają kolorytu całej tej niesamowitej atmosferze huculskiego świata. Wokół porozrzucane stare chaty, lecz nie grażdy. Tych nie widać już niestety zbyt często. Były to zamknięte drewniane budynki mieszkalne o charakterze małej twierdzy. – chroniące mieszkańców od niepogody, dzikich zwierząt oraz nieproszonych gości. Ze względu na typowe dla Hucułów odgrodzenie się od sąsiedztwa, wpływały na poprawę stanu bezpieczeństwa i spokojnej egzystencji.

Zbliżamy się do jednej z piękniejszych osad w całych ukraińskich Karpatach. Położne na stokach i na uboczu przysiółki większej wsi Staiszcze doskonale komponują się pośród niewielkich zielonych wzgórz, zachowując wciąż wysoki poziom architektury huculskiej.

Droga szutrowa pośród domostw. Dostrzegamy relikty z przeszłości : drewniane skrzynki pocztowe, studnie oraz narzędzia. Panuje potężna cisza, raz tylko zmącona przejeżdżającym gruzawikiem.

Krajobraz tradycyjnej wsi huculskiej. Nie trzeba wspinać się bardzo wysoko aby doświadczyć uroków życia w górskiej wsi. Oczywiście nie jest to dosłowna podróż w czasie – Huculszczyzna zmienia się, powstają kurorty, hotele, nowoczesne domy oraz następuje dostosowywanie się mieszkańców do potrzeb współczesnych turystów. Gdzie jednak możemy jeszcze mieć namiastkę tego co miało w Karpatach miejsce przed laty. Wspaniale wędruje się szutrowymi dróżkami pośród starych zagród – anteny satelitarne nie powinny dziwić oraz razić, ludzie też chcą żyć.

Niewielki dopływ Czarnego Czeremoszu i klimatyczna, wisząca kładka stworzona dla mieszkańców żyjących nieco na uboczu. Tuż obok znajduje się właściwy most z którego zrobiłem właśnie to zdjęcie.

Staiszcze – między Kriwopilią a Ilczi. Idziemy w stronę tej drugiej osady, by zakończyć fascynujący, aczkolwiek niewymagający szczególnej kondycji marsz. Dziś poszukamy noclegu w obrębie jednej z zagród. Jutro być może przeniesiemy się bardziej na wschód – tam czeka na nas Beskid Pokucki wraz ze swym najwyższym wierzchołkiem. Zdobyć zamierzamy Rotyło – kolejny fascynujący wierzchołek w samym sercu rozległej Huculszczyzny.

Tekst i zdjęcia : Tomasz Gołkowski

W wyprawie uczestniczyli : Tomasz Gołkowski, Piotr Baran oraz Mariusz Obszarny

 

Share Button

6 myśli w temacie “Czarnohora – pasmo Kostrzycy

  1. Antoni

    Z ogromną przyjemnością przeczytałem o Waszej wędrówce, Twoich spostrzeżeniach i przemyśleniach. Pięknie opowiadasz o tych nigdy przeze mnie nie odwiedzonych rejonach wschodnich Karpat. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    1. Tomasz Autor wpisu

      Witaj Antoni
      Nieczęsto pojawiają się już opowieści górskie, ale bądźmy dobrej myśli. Jeszcze bloga nie zamykam, a planów jest sporo, tylko z realizacją trudniej. Blog od dawna ukierunkował się na wschód, ale muszę więcej przyłożyć się do przedstawiania mojego lokalnego środowiska, czyli Pogórza Przemyskiego oraz Gór Sanocko Turczańskich, bo to piękne i dzikie rejony Karpat. Tych wpisów też jest już kilka na blogu, ale od dawna obiecuję sobie aby dodać ich więcej.
      Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  2. Maria z Pogórza Przemyskiego

    Niezwykle czyta się Twoje opisy, Tomaszu, to jakby człowiek stał tam z Wami i patrzył, i wędrował; przepiękna kraina, widoki chwytają za serce, i widać tę przestrzeń, która Hucułowi jest potrzebna do życia, zagrody rozrzucone po górach, i pewnie ludzie serdeczni. Dzięki za tę wyprawę w nieznane mi rejony, my dotarliśmy tylko na Howerlę, teraz pewnie sił by zabrakło na taką wędrówkę, tym bardziej dzięki wielkie za niezwykłe doznania; pozdrawiam serdecznie Wędrowców.

    Odpowiedz
    1. Tomasz Autor wpisu

      Witaj Mario
      Pasmo Kostrzycy nie nastręcza trudności. Oczywiście trzeba włożyć pewien wysiłek, ale to tak jakbyśmy sobie chcieli wejść na którąś z naszych połonin. Chcieliśmy jeszcze jesienią pojechać tam w Karpaty, niestety już nie zdążymy.
      Pozdrawiam Cię serdecznie

      Odpowiedz
  3. jacek przewodnik świętokrzyski

    TOMEK sprawa jest prosta dlaczego nie makręcono z Tobą w roli głównej filmu Mój Wschód Moje Karpaty to wszystko powinno być na filmie co pokazujesz i piszesz.Ktoś kiedyś miał taki zamiar , mówiłeś mi o tym i co się
    stało.TE Karpaty Wschodnie czytaj dawna POLSKA są cudowne pozdrawiam serdecznie Jacek

    Odpowiedz
    1. Tomasz Autor wpisu

      Jacku
      To już przeszłość. Ja mam swoje pamiątki. Przyjdzie czas, że opowieści spiszę na nowo, gdy już blog zostanie zamknięty.
      Pozdrawiam Cię serdecznie

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.