Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

III część wyprawy na Hnitesę oraz żeliwny słup graniczny

DSC_0513

Noc pod Komanową jest jak przerwa w błądzeniu małych wędrowców na granicy Mordoru i przyjaznej części świata …  Tutaj w ciemnościach siedzi w głowie wielki zlepek nagromadzonych emocji, wkomponowany w czas krótkich godzin snu – pas graniczny i biegnąca obok dawna radziecka sistiema, wciąż pokutująca jako symbol dawnego imperium zła … Goblinów nie widać już, choć zasieki drutu kolczastego wciąż trzymają się na wielu odcinkach solidnie, na szczęście już nie pod napięciem, jak za dawnych lat gdy mocarstwo osiągało apogeum swoich wpływów i dominacji w obszarze żelaznej i dzikiej kurtyny. Obecnie patrole ukraińskie mogą narzucać się w myślach współczesnych wędrowców, choć podobno od czasu wielkiej powodzi na Czeremoszu, miejsce to i dla nich stało się niechciane – jest przykrym obowiązkiem patrolowania tego rozległego pustkowia, które być może jest teraz obszarem dla czających się tu przemytników, których pewnie lepiej nie widzieć na swej drodze. Kosodrzewina to naturalny sprzymierzeniec zielonych namiotów, lecz tak naprawdę w tej rozległej pustce nie widać, nie słychać ani nie da się wyczuć nikogo …
Czytaj dalej

Share Button

Wyprawy na Hnitesę cz. II

 

DSC_0270

Na wschodnich rubieżach Gór Marmaroskich wstaje nowy dzień – radosny i pogodny a zarazem cichy i zagadkowy. Obudzić się tam, w sercu Karpat na dzikim pustkowiu, to nie to samo co wstać w spokojnym domku w Murzasichlu i spojrzeć na Giewont … Tutaj jesteś naprawdę cząstką tego świata – chłoniesz, przeżywasz i jakby współpracujesz z naturalnym otoczeniem które być może pozwoli Ci dojść do celu, odnaleźć właściwą ścieżkę, czy też dokonać odkrycia o jakim marzysz jako eksplorator, turysta oraz podróżnik. Tutaj na stokach Kreczeli rozpoczynamy nowy rozdział, kontynuację marszruty rozpoczętej dnia poprzedniego – długi i mozolny marsz na północ, tam gdzie dawno temu być może naprawdę istniały legendarne dla nas współczesnych Rozrogi wymyślone lub może rzeczywiście odnalezione przez polskiego geografa i słynnego zarazem pisarza … Czytaj dalej

Share Button

Hnitesa oraz trzydniowy marsz ścieżką graniczną cz. I

DSC_0438

Hnitesa … Dawniej był to najdalej wysunięty na południe szczyt II Rzeczypospolitej … Odległy rąbek, pokryta skałami oraz kosodrzewiną góra, wznosząca się na wysokość 1769 m n.p.m. narzucała się w myślach wielu eksploratorów, za sprawą mitycznego kamienia rzekomo odnalezionego przed laty przez Wincentego Pola … Wierzchołek z którego stoków pobrano symboliczną grudę ziemi na grób wodza naczelnego Józefa Piłsudskiego … Dziś miejsce to tworzy nową historię – jest jednym z punktów na grzbiecie granicznym, jednak innego już dziś państwa. Obecnie stanowi rubież pomiędzy Ukrainą oraz Rumunią, jest miejscem zapomnianym, odciętym od cywilizacji, nieoznakowanym żadnym szlakiem. Trafić tu jest niełatwo. Długa wędrówka na szczyt i dalej z grzbietu głównego w doliny to nie tylko mozolna wspinaczka oraz uciążliwe zejście po stromym stoku – innymi aspektami są : umiejętność posługiwania się kompasem oraz mapą ( tutaj stara WIG – ówka z lat międzywojennych ) a także wcześniejsze uzyskanie pozwolenia na wejście w pas graniczny od rumuńskiej Politia de Frontiera …

Czytaj dalej

Share Button

Magura Łomniańska – najwyższy szczyt Gór Sanocko Turczańskich

DSC_0131

Magura Łomniańska – najwyższy szczyt w Górach Sanocko Turczańskich, jednocześnie należący do korony gór Ukrainy … Niewielki ( ledwie 1024 m n.p.m. ), niemal w całości zalesiony i nie oferujący właściwie żadnego punktu widokowego, jednak tajemniczy, z historią i pewnym potwierdzeniem owej historii na szczycie … Góra trudno dostępna, posiadająca kilka ścieżek dojściowych, lecz nieoznakowanych żadnym kolorem szlaku, coraz bardziej zarastających, dzikich i ciężkich dla orientacji. Wokół całego pasma, oderwane od rzeczywistości, niedostępne i tkwiące w marazmie wsie ukraińskie – hermetyczne, biedne i sponiewierane przez los. Czytaj dalej

Share Button